Smutny Autobus – okej, ale czemu za moje podatki?

Blogerzy prześcigają się, żeby wydać osąd: czy Smutny Autobus to dobra kampania, czy też lepsze kampanie oni sami by zrobili z golarkami Wilkinsona lub puszkami Pepsi. 

Mam co jeść i gdybam, że tak już będzie zawsze. Ale są tacy, którzy nie mają. A jeśli nawet im się pieniędzy nie daje, to mogą istnieć lepsze metody wydawania tych zasobów od obecnie stosowanych, jak choćby spłacanie długów publicznych.

Każdy z nas zrzuca się około 1/5 swojego dobytku. To jak dwa razy dziesięcina. Duża część tej naszej zrzutki poszła na różne spoty i kampanie. I ciągle na nie chodzi.

Nie tak dawno temu obserwowaliśmy spot z okazji dziesięciolecia w Unii Europejskiej. Kosztował około milion złotych za produkcję i sześć milionów za emisję. Część osób się oburzyła, co próbowano łagodzić m.in. artykułami takimi jak ten:

Myślę, że sporo nieporozumień wprowadza tu określenie „koszt produkcji”, który wiele osób może odnosić tylko do samego procesu produkcji, w tym zdjęć. Wówczas rzeczywiście taką kwotę w przypadku takiej realizacji należałoby uznać za grubą przesadę. Ale w tym koszcie kryją się zapewne między innymi cena praw do wykorzystania utworu „Hey Jude” i wizerunku McCartneya, która zapewne stanowi znaczną część podanej kwoty.

http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/niepotrzebny-szum-wokol-kosztow-spotu-10-lat-swietlnych-opinie (autorzy tekstu: Piotr Potorski, Magdalena Bajorowicz i Robert Sosnowski)

Autorzy zapewniają. Że, zapewne, pieniądze zostały wykorzystane prawowicie i możemy spać spokojnie. Ale czy McCartney był nam do szczęścia potrzebny?

Lo.OL !!!Przecieszzz ja bardziej Ewę Farnę lofffciam!!!!!!

Założę się, że większość społeczeństwa nie jest jego gorącymi fan(k)ami i wolałaby zapłacić trochę mniej za chleb z Biedronki niż koniecznie obejrzeć tego pana w spocie. I jakby chciała posłuchać kogokolwiek, to włączyłaby sobie YouTuba. I w ogóle może nawet wolałaby tego spotu nie oglądać za wszelką cenę. Na pewno znalazłby się jakiś mniej znany muzyk, co chętnie udostępniłby swoją fajną i skoczną melodię do filmiku za mniej niż tysiaka. I, w ogóle, Unia się już niektórym chyba znudziła…

To zatem co z busem? Fajna bajeczka, lecz niewskazana dla dzieci. Ale i u dorosłych powoduje uszczerbki psychiczne:

Takiego dola załapałam,że będę musiała się jakiejś terapii poddać… Zwłaszcza,ta brutalna pani w ciąży mnie robiła, bo na happy end miałam nadzieję…

http://www.gloswielkopolski.pl/artykul/3485759,smutny-autobus-internauci-mu-wspolczuja-o-co-chodzi-wideo,2,id,t,sg.html#galeria-material…

…pisze Madzia pod artykułem Głosu Wielkopolski. Zaraz? Jaka brutalna pani w ciąży? To biust jej był chyba… A nie?

Pomijając #niedokońcaznane koszty realizacji busa, po cóż ta kampania? Czy rodzice muszą sprawdzać stany busów, bo zostali poinformowani, że do tej pory robiono ich w konia, nikt nie zapewnia im i dzieciom bezpieczeństwa, sami niech się troszczą o stan techniczny pojazdów, a najlepiej to niech zostaną mechanikami? Czy tak nie było, że się zawsze upewniali na miejscu przed wyjazdami na kolonie? I że teraz jeden SMS czy strona w necie, jak to tam działa, będą wyrocznią? Że ktoś nie wpisze, przez przypadek lub nie, błędnej informacji?

A tak w ogóle, to czy w akcji chodzi tylko o autokary? Czy o autobusy miejskie też? Bo u mnie w mieście jakaś połowa autobusów jest smutna. W jednym nawet pękła kiedyś guma (bez skojarzeń!), ta guma na łączeniu, żeby pojazd mógł się wyginać. Ale co zrobić, jak muszę zdążyć do szkoły na 7.30, to  dla autobusów mam litość. Bo niektórzy dla polityków nawet nie mają:

autobus Stąd: http://demotywatory.pl/4357326/smutny-autobus

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s