Sposobem ten angielski

Jeśli ktoś miewa takie ambitne pomysły jak ja, np. żeby uczyć się na pamięć słownika z 20.000 słówek, ten wie, jak to jest spaścić.  

W dodatku, z tym angielskim to jest tak, że człowiek przerabia podręcznik za podręcznikiem, a potem i tak musi powtórzyć trzy razy “Where is the toilet?”, żeby go zrozumiano. Przynajmniej, jeśli jest się mną. Poproś natomiast kogokolwiek, żeby wymówił Ci burglary (włamanie). To lepsze niż chrząszcz brzmi w trzcinie. A więc, jak tu żyć, panie premierze Lasko Bez Aliaska?

20140422_120002

Niby #nietakienieznane, ale za to jakie skuteczne. Książka. Gdyż najprostsze rozwiązania są najlepsze. Skąd wziąć książkę po angielsku? Na Allegro da się kupić co nieco w cenie 5 zł z przesyłką włącznie, może to i będzie tanie romansidło, ale zawsze coś. A może lepiej odwiedzić bibliotekę. Zdziwiłam się, gdy znalazłam tysiące angielskich książek w głównym księgozbiorze mojego miasta. Były też po niemiecku, rosyjsku, japońsku. Yummy! Aż chyba zacznę się uczyć japońskiego. Żarcik, wpierw trzeba angielski porządnie ogarnąć. I niemiecki. I włoski. I…

Przeczytałam już dwie książki po angielsku. Za jakiś czas napiszę ich recenzje. Muszę przyznać, że czyta się całkiem podobnie jak polskie – co prawda niektóre słowa są niezrozumiałe, ale załapuje się treść i nawet można poczuć dreszczyk emocji. Oczywiście, jeśli zna się język obcy w odpowiednim stopniu. Po paru godzinach z książką po angielsku zaczyna się myśleć po angielsku. Pies znów wpycha Ci się na kanapę, a Ty mu: Shame on you!

Czytanie ze słownikiem w ręku to samobój. Trafiasz na nieznane słówko i… nie tutaj, jakieś 30 stron dalej, tu jest dopiero na Ka, aaach, za daleko, o, tu jest M. Zaraz, zaraz… Mo… Me… Ma… Jest malingerer! Zaraz, zaraz… Gdzie ja skończyłem czytać? Hmm… O, tu, o. A właśnie, co znaczyło to malingerer?

Żadnych słowników. Noł diszyneris. One worterbusier. Wybacz sobie, jak nie znasz słówka. Postaraj się wyciągnąć jego sens z kontekstu, a jeśli się nie da, idź dalej. Ciesz się tym czytaniem. Płyń przez zdania, strony… Chociaż są aplikacje słownikowe na telefon, które wydawałyby się wygodne – wpisujesz słówko i już. Ale to nie to samo, co swobodne czytanie. Poza tym komórki promieniujo!

Achhhha! Jakby ktoś chciał +10 do wymowy, co okazuje się przydatne podczas szukania toalety w obcym państwie, to polecam wersję ulepszoną: czytanie i słuchanie jednocześnie. Trzeba do książki dobrać audiobooka, a raczej do audiobooka książkę, gdyż audiobooków, wydaje mi się, bywa mniej. Ale jest to warte zachodu. Mózg tak lubi, więc chętniej i szybciej uczyni z nas poliglotów.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s